Roztoczański Park Narodowy – kraina lasów, źródeł i koników polskich

Nazwa Roztocze oznacza geograficzny dział wodny – krainę, z której wody spływają w różnych kierunkach. Wywodzi się od słowa „roztaczać” lub gwarowego określenia „roztocz”, oznaczającego miejsce, w którym rozchodzą się potoki. Już sama nazwa doskonale oddaje wyjątkowy charakter tego regionu.

Roztoczański Park Narodowy został utworzony w 1974 roku, aby chronić niezwykle cenne ekosystemy leśne Roztocza Środkowego. Dziś jest jednym z najcenniejszych obszarów przyrodniczych w Polsce, zachwycającym bogactwem krajobrazów, roślin i zwierząt.

Jednym z największych atutów Parku jest jego urozmaicona rzeźba terenu. Wzgórza, doliny i malownicze źródła tworzą krajobraz, który zachwyca o każdej porze roku. Obszar Parku cechuje się rzadką siecią wód powierzchniowych, a jednocześnie dużymi zasobami wód podziemnych. Obieg wody kształtują przede wszystkim warunki klimatyczne oraz ukształtowanie terenu. Kluczową rolę odgrywają opady atmosferyczne i parowanie, które wpływają na zasobność wodną całego obszaru.

Prawdziwym skarbem Roztoczańskiego Parku Narodowego są lasy. Zajmują one około 95% powierzchni Parku, tworząc rozległe kompleksy leśne będące schronieniem dla tysięcy gatunków organizmów.

Świat zwierząt Parku jest niezwykle bogaty – żyje tu ponad 3630 gatunków. To imponująca liczba, zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę stosunkowo niewielką powierzchnię chronionego obszaru. Symbolem Parku jest konik polski – jedyna autentycznie rodzima rasa polskich koni. Hodowla tych wyjątkowych zwierząt rozpoczęła się tutaj w 1982 roku i do dziś stanowi jeden z najbardziej rozpoznawalnych elementów Roztoczańskiego Parku Narodowego.

Historia ochrony przyrody na tych terenach sięga jednak znacznie dalej. Już w XVI wieku utworzono zwierzyniec w pobliżu dzisiejszego Zwierzyńca, co miało ogromne znaczenie dla zachowania naturalnych walorów tego obszaru. Obecnie fauna Parku obejmuje nie tylko liczne gatunki pospolite, ale również wiele rzadkich gryzoni, ptaków, płazów i gadów.

Misją Roztoczańskiego Parku Narodowego jest ochrona wyjątkowego krajobrazu Roztocza Środkowego – miejsca, w którym przyroda zachowała swój naturalny charakter. To przestrzeń, gdzie można podziwiać niezwykłe bogactwo lasów, źródeł i dzikiej przyrody, a także przekonać się, jak cenne jest zachowanie tego dziedzictwa dla przyszłych pokoleń.

Roztoczański Park Narodowy to miejsce, które polecamy nie tylko ze względu na piękne widoki i liczne szlaki turystyczne, ale przede wszystkim po to, by doświadczyć bliskiego kontaktu z naturą i odkryć jeden z najcenniejszych zakątków Polski.

 

Rezerwat „Czartowe Pole” – tam, gdzie legenda spotyka się z historią

Rezerwat „Czartowe Pole” powstał w 1958 roku i obejmuje obszar około 80,5 ha. To jedno z najbardziej malowniczych miejsc na Roztoczu, gdzie dzika przyroda przeplata się z fascynującą historią i dawnymi legendami.

Już sama nazwa rezerwatu rozbudza wyobraźnię. Według miejscowych podań na śródleśnej polanie nad rzeką Sopot „jeno czarci tam hasali”. Mieszkańcy od wieków wierzyli, że trudno dostępny zakątek w pobliżu papierni był nawiedzony przez diabły. To właśnie czartom przypisywano tajemnicze pożary i gwałtowne powodzie, które raz po raz niszczyły działający tu zakład papierniczy należący do Ordynacji Zamojskiej. Z czasem porośnięty lasem teren, poprzecinany licznymi odnogami rzeki, zyskał opinię miejsca „piekielnego”, a jego nazwa przetrwała do dziś.

 

Obecnie trudno uwierzyć, że miejsce owiane niegdyś złą sławą jest jedną z najpiękniejszych tras spacerowych w regionie. Przez rezerwat prowadzi szlak turystyczno-przyrodniczy składający się z dwóch ścieżek – górnej i dolnej. Warto przejść obie, tworząc malowniczą pętlę, ponieważ każda pozwala spojrzeć na dolinę Sopotu z zupełnie innej perspektywy.

 

Szczególnie urokliwa jest niebieska ścieżka przyrodnicza, licząca około 1,3 km długości. Wiedzie przez zacieniony bór jodłowo-bukowy, gdzie drewniane kładki i pomosty prowadzą niemal tuż nad wodą. Towarzyszy im nieustanny szum rzeki, która tworzy niewielkie progi, bystrza i kaskady. Spacer wśród wysokich drzew, śpiewu ptaków i szemrzącej wody sprawia, że łatwo zapomnieć o codziennym pośpiechu.

 

Mniej więcej w połowie trasy, nad brzegiem Sopotu, spośród drzew wyłaniają się porośnięte mchem i bluszczem ruiny dawnej papierni. Ich widok robi ogromne wrażenie. Kamienne mury, powoli odzyskiwane przez naturę, skrywają historię jednego z najważniejszych zakładów papierniczych Ordynacji Zamojskiej.

Papiernię założono w XVIII wieku. W latach 30. XIX wieku produkowano tu rocznie aż 4000 ryz papieru, co pokrywało blisko 80% zapotrzebowania całej ówczesnej guberni lubelskiej. Papier powstawał ręcznie ze szmat, a w zakładzie wytwarzano dziewięć jego gatunków, między innymi papier stemplowy, kancelaryjny i pakowy. Każdy arkusz ozdabiał znak wodny z herbem Zamoyskich – znak jakości i pochodzenia.

 

Mimo swojej świetności papiernia nieustannie zmagała się z żywiołem. Powodzie z 1849 i 1870 roku wyrządziły ogromne szkody, jednak największą tragedią okazał się pożar w 1883 roku, wywołany nieostrożnym suszeniem drewna. Zakładu już nie odbudowano. Opuszczone mury z biegiem lat pochłonęła przyroda, tworząc niezwykłą scenerię, która dziś zachwyca każdego odwiedzającego.

Dojazd do rezerwatu jest bardzo wygodny. Parking znajduje się tuż przy głównej drodze w miejscowości Hamernia, zaledwie kilka minut spacerem od wejścia na szlak. Jeśli ktoś szuka zakątka, w którym natura, historia i legenda tworzą wyjątkową całość, Czartowe Pole z pewnością go nie zawiedzie.

Szumy nad Tanwią – trochę wody, trochę historii i dużo przyrody

Są miejsca, o których człowiek czyta w przewodniku i myśli: „No dobrze, zobaczymy, czy rzeczywiście jest tam tak pięknie”. Szumy nad Tanwią były właśnie takim miejscem. I trzeba przyznać, że tym razem przewodniki nie przesadziły. Rezerwat położony jest na środkowym Roztoczu i obejmuje doliny rzek Tanew i Jeleń. Największą atrakcją są oczywiście szumy, czyli niewielkie wodospady i kaskady tworzące się na skalnych progach Tanwi. Jest ich aż 24!

Może jeden mały wodospad nie zrobiłby na nas wielkiego wrażenia. Dwa też pewnie nie. Ale kiedy idzie się wzdłuż rzeki i co chwilę pojawia się kolejny próg, kolejna kaskada i kolejny szum wody, zaczyna się rozumieć, dlaczego to miejsce jest tak wyjątkowe. A szum jest rzeczywiście bardzo przyjemny. Woda przelewa się przez kamienie, spada z niewielkich wysokości, pieni się i płynie dalej. Nic spektakularnego, a jednak trudno oderwać od tego wzrok i słuch. Człowiek idzie, słucha i… jakoś tak automatycznie zwalnia.

Nam ten szum bardzo się przydał, bo trzykilometrową ścieżkę dydaktyczną nad Tanwią pokonywaliśmy w lipcowym upale. Słońce nie zamierzało odpuszczać, więc momentami bardziej niż pięknych widoków szukaliśmy kawałka cienia. I tu spotkała nas miła niespodzianka. Wysoka temperatura miała swoje plusy – na szlaku prawie nikogo nie było. Nie było też komarów, przed którymi tak ostrzegają przewodniki. Wyglądało więc na to, że albo mieliśmy wyjątkowe szczęście, albo komary również uznały, że w taki upał najlepiej zostać w domu. Byliśmy tylko my, szum wody i przyroda.

I właśnie ta przyroda zrobiła na nas największe wrażenie. Zielona, dzika, trochę nieokiełznana. Bez wielkich atrakcji zbudowanych przez człowieka, bez hałasu i tłumu. Tylko rzeka, las, kamienie i woda, która od tysięcy lat robi swoje. Szumy nie powstały oczywiście przypadkiem. Dawne ruchy tektoniczne spowodowały wypiętrzenie warstw skalnych Roztocza, tworząc niewielkie uskoki. Tanew wykorzystała je po swojemu i dziś, przepływając przez skalne progi, tworzy te charakterystyczne kaskady. Nie są to wysokie, potężne wodospady, które zapierają dech w piersiach od pierwszego spojrzenia. Tutaj piękno jest bardziej subtelne. Trzeba kawałek przejść, posłuchać, popatrzeć i dać sobie chwilę czasu. Nagle człowiek orientuje się, że od kilku minut stoi i patrzy na wodę przelewającą się przez kolejny kamienny próg. I wcale nie chce iść dalej.

Szumy nad Tanwią zostały uznane w plebiscycie dziennika „Rzeczpospolita” za jeden z „7 Cudów Polskiej Natury”. Po naszej wizycie muszę przyznać, że rozumiem dlaczego. Bo czasami cud natury wcale nie musi być wielki. Czasami wystarczy mała rzeka, kilka skalnych progów, trochę zieleni, upalny lipcowy dzień i szum wody, którego chce się słuchać jak najdłużej.

 

 

Ale historia tego miejsca jest ciekawa również z zupełnie innego powodu. Przed wejściem na ścieżkę stoi biało-niebieska budka. Wygląda trochę niepozornie, ale jest rekonstrukcją dawnej budki strażniczej. Kiedyś przebiegała tutaj granica rosyjsko-austriacka. W 1815 roku, na mocy decyzji Kongresu Wiedeńskiego, Tanew stała się rzeką graniczną.

Dzisiaj trudno sobie wyobrazić, że w tym spokojnym, zielonym miejscu przebiegała kiedyś granica państw. Dziś zamiast strażników są turyści, zamiast kontroli granicznej – spacer, a zamiast napięcia – szum płynącej wody. I chyba właśnie to jest w Szumach nad Tanwią najpiękniejsze.

Zagroda Guciów – kawałek dawnej wsi na Roztoczu

W Zagrodzie Guciów czas jakby się zatrzymał. Jest tu sielsko, spokojnie i beztrosko.

Atrakcją tego miejsca jest prywatny skansen z XVIII- i XIX-wieczną zagrodą, w której zachowały się chałupa, stodoła, obora oraz spichlerz z 1762 roku.

Posilić się można w Gospodzie Guciów, serwującej m.in. słynną zupę pokrzywową czy łupcie z olejem konopnym. Czy jest smacznie, regionalnie i domowo? My, szczerze mówiąc, nie byliśmy zachwyceni. Skusiła nas natomiast pewna magia i wyjątkowy klimat tego miejsca.

Obok parkingu działa mały sklepik z lokalnymi produktami – można tu kupić m.in. miody, wędliny czy świeży chleb.

Zamość – renesansowy, zabytkowy i obronny

Zamość to jedno z tych miast, które potrafią zachwycić od pierwszego spojrzenia. Kolorowe kamienice, charakterystyczne arkady, okazały Rynek Wielki i potężne fortyfikacje tworzą niezwykłą całość. Nic dziwnego, że Zamość nazywany jest „Perłą Renesansu”, „Padwą Północy” czy „miastem idealnym”.

Ale skąd właściwie wziął się Zamość i dlaczego jest tak wyjątkowy?

Trochę historii

Historia miasta zaczyna się w XVI wieku, kiedy Jan Zamoyski – kanclerz i hetman wielki koronny – postanowił zrealizować swoje wielkie marzenie: stworzyć od podstaw idealne miasto.

W 1580 roku nadał Zamościowi prawa miejskie. Miasto zostało założone w niezwykle przemyślanym miejscu – na przecięciu ważnych szlaków handlowych prowadzących z północy na południe oraz ze wschodu na zachód. Było to doskonałe położenie zarówno dla rozwoju handlu, jak i dla obronności miasta.

Zamoyski nie pozostawił jednak budowy przypadkowi. Zlecił zaprojektowanie miasta włoskiemu architektowi Bernardowi Morandowi. Wspólnie stworzyli wizję miasta, które miało być nie tylko piękne, ale również funkcjonalne i bezpieczne.

I właśnie to odróżnia Zamość od wielu innych historycznych miast. Nie powstawał stopniowo przez stulecia. Został zaplanowany niemal od początku jako spójna, przemyślana całość. Układ ulic, najważniejsze budowle, Rynek Wielki, pałac, akademia, kolegiata i system fortyfikacji zostały podporządkowane jednej, niezwykle konsekwentnej koncepcji urbanistycznej.

Nie bez powodu mówi się więc o Zamościu jako o „mieście idealnym”.

Zamość przez wieki pozostawał związany z rodem Zamoyskich, a jego wyjątkowy układ urbanistyczny i renesansowa architektura przetrwały do naszych czasów.

Spacerując po Starym Mieście, można odnieść wrażenie, że czas zatrzymał się tutaj kilka wieków temu. Wspaniałe kamienice, arkadowe podcienia i monumentalne budowle tworzą niezwykle harmonijną przestrzeń.

Szczególne miejsce zajmuje Rynek Wielki, uznawany za jeden z najpiękniejszych renesansowych placów w Europie. To właśnie tutaj najlepiej widać niezwykłą wizję twórców miasta.

 

Zamość jest jednocześnie miastem pięknym i obronnym. Otaczające je niegdyś potężne fortyfikacje miały chronić mieszkańców przed niebezpieczeństwem. Dzięki nim miasto przez długi czas było jedną z najważniejszych twierdz Rzeczypospolitej.

O wyjątkowej wartości Zamościa świadczy również fakt, że w 1992 roku Stare Miasto zostało wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.

Dziś Zamość jest jednym z najcenniejszych przykładów renesansowej urbanistyki w Polsce. Warto przyjechać tutaj nie tylko po to, aby zobaczyć piękne zabytki. Warto przede wszystkim spacerować, zaglądać w zaułki, podziwiać detale kamienic i poczuć atmosferę miasta, które ponad czterysta lat temu zostało zaprojektowane beż błędów jako spełnienie marzeń.

Zwierzyniec – regionalnie i dla smakoszy piwa

Warto tu zajrzeć, wędrując po Roztoczu. To niewielkie miasteczko może się pochwalić barokowym kościołem „na wodzie” pw. św. Jana Nepomucena.

Niestety, podobnie jak większość kościołów w Polsce, był zamknięty. Zastanawia nas, dlaczego księża zamykają kościoły przed wiernymi i turystami. Bardzo nas to denerwuje i oburza. Przecież kościoły są nie tylko miejscami kultu, ale również ważnymi zabytkami, które chcieliby zobaczyć odwiedzający.

Skoro nie mogliśmy podziwiać wnętrza kościoła ani posiedzieć w jego ciszy i chłodzie, odwiedziliśmy Zwierzyniecki Browar, który przywitał turystów prawdziwą polską gościnnością.

Funkcjonuje tu pijalnia lokalnego piwa, którego tradycja warzenia sięga 1806 roku. Browar należał oczywiście do rodu Zamoyskich i wchodził w skład Ordynacji Zamoyskiej.

Kompleks browaru to miejsce, w którym oprócz piwa można skosztować również lodów i innych przekąsek. Dziedziniec browaru jest dostępny dla wszystkich turystów. Natomiast wewnętrzne pomieszczenia, takie jak warzelnia, suszarnia słodu czy fermentownia, można zwiedzać po wykupieniu biletu i wcześniejszym umówieniu wizyty.

Tuż obok znajdują się budynki dawnej Ordynacji Zamoyskiej. Są odrestaurowane i robią bardzo dobre wrażenie. Podziwiać je można jednak tylko z zewnątrz, ponieważ obecnie mieści się tam szkoła.

 

Pospacerować można również po zwierzynieckim deptaku, przy którym znajdują się lokalne knajpki. My odwiedziliśmy jedną z nich i zaserwowaliśmy sobie lokalne dania, oczywiście popijając je zwierzynieckim piwem. Było wyborne!

 

W Zwierzyńcu znajduje się również dyrekcja Roztoczańskiego Parku Narodowego – tak na wszelki wypadek, gdyby ktoś miał potrzebę kontaktu.

Józefów - rowerowa stolica Roztocza

Józefów to spokojne miasteczko położone w sercu Roztocza Środkowego i Puszczy Solskiej. Słynie z tradycji kamieniarskich, pięknych krajobrazów, zabytkowego rynku, który zachował historyczny układ urbanistyczny z XIX wiecznym Ratuszem.

 

Nas natomiast urzekła niespotykana i bardzo oryginalna fontanna, która stanowi jedną z ciekawszych atrakcji turystycznych. Przedstawia ona bowiem naturalnej wielkości sylwetki zwierząt występujących w roztoczańskich lasach. Można tu zobaczyć osiem gatunków takich jak ryś, dzik, głuszec, bielik, konik polski, wilk, jeleń, lis. Z kolei na płytkach znajdujących się w wodzie umieszczono wizerunki kilu gatunków zwierząt wodnych.

Dodatkowo na krawędzi fontanny w znajdują się opisy zwierząt oraz ich tropy.

 

Będąc w pobliżu nie można ominąć Józefowa.

Przez teren gminy przebiegają liczne szlaki piesze oraz rowerowe, w tym Centralny Szlak Rowerowy Roztocza.

Spływ kajakowy Tanwią

Tanew to niewielka rzeka, która płynie skrajem Puszczy Solskiej i Lasów Janowskich, a następnie wpada do większego Sanu. Jest stosunkowo płytka i ma bardzo spokojny nurt, dlatego nawet początkujący kajakarze doskonale sobie na niej poradzą. Na szczęście jej koryto wciąż nie zostało silnie zmienione przez człowieka.

Woda jest bardzo czysta, dno piaszczyste, a w ekosystemie żyją m.in. raki rzeczne, które przy odrobinie szczęścia można dostrzec podczas spływu.

Martwi nas jedynie fakt, że wody w Tanwi jest coraz mniej. Nie mamy więc pewności, czy kolejne pokolenia będą miały możliwość płynięcia tą piękną rzeką i podziwiania jej naturalnego krajobrazu.

Na trasie spływu znajduje się wiele wypożyczalni kajaków, dlatego swoją przygodę można rozpocząć w dogodnym dla siebie miejscu. Wyspecjalizowane firmy zapewniają również transport kajaków oraz uczestników na wybrany odcinek trasy.

Polecamy tę formę spędzania wolnego czasu – pozwala się zrelaksować, aktywnie wypocząć i jednocześnie zachwycać pięknem polskiej przyrody.

Dolina rzeki Tanew znajduje się na obszarze chronionym w ramach sieci Natura 2000.

Legendy Roztocza

Diabelski kamień

Legenda opowiada o ogromnym głazie, który diabeł niósł, aby zniszczyć budowany kościół lub klasztor. Gdy zapiał kogut, musiał porzucić kamień, który do dziś leży w lesie jako pamiątka jego nieudanej misji.

O szumach na Tanwi

Według miejscowych podań szum wodospadów to głosy wodnych duchów i rusałek. W księżycowe noce miały one wychodzić na brzegi rzeki i wabić śpiewem wędrowców. Kto dał się zwieść ich pieśni, mógł zabłądzić w lesie.

Kamień pielgrzyma

W okolicach Kamień Pielgrzyma znajduje się głaz, na którym – według legendy – odpoczywał święty pielgrzym. Odciski na kamieniu uznawano za ślady jego stóp, a samo miejsce przypisywano cudownym właściwościom.

Skarby ukryte przez Kozaków i Tatarów

Liczne podania mówią o kosztownościach zakopanych podczas najazdów tatarskich i kozackich. Skarbów miały strzec duchy dawnych właścicieli lub czarne psy o płonących oczach. Miały się one ukazywać tylko w noc świętojańską.

Duchy Puszczy Solskiej

Puszcza Solska od wieków była uważana za miejsce tajemnicze. Leśnicy opowiadali o świetlistych zjawach prowadzących ludzi na bagna oraz o opiekuńczych duchach lasu, które pomagały zagubionym tylko wtedy, gdy okazywali przyrodzie szacunek.

O Zwierzyńcu

Zwierzyniec zawdzięcza nazwę dawnemu zwierzyńcowi utworzonemu przez ród Zamoyskich. Według jednej z legend biały jeleń prowadził myśliwych do źródła o niezwykle czystej wodzie, wskazując miejsce, gdzie później powstała osada.

Czarownicach z Roztocza

W wielu wsiach wierzono, że na wzgórzach odbywały się sabaty czarownic. Miały one sprowadzać burze, leczyć ziołami lub rzucać uroki. Przed ich mocą chroniły gałązki jałowca, dziurawiec i poświęcone zioła.