Poleski Park Narodowy - jeden z najdzikszych zakątków Polski

Poleski Park Narodowy położony jest w województwie lubelskim. Został utworzony 1 maja 1990 roku. Jego powierzchnia wynosi 9 760,2864 ha. Teren parku jest płaski i wyróżnia się dużą liczbą jezior, stawów, bagien oraz torfowisk.

Roślinność parku jest niezwykle bogata i stanowi jedną z jego największych atrakcji. Rozległe torfowiska sprawiają, że obszar ten wyróżnia się spośród wszystkich parków narodowych w Polsce. Występują tu gatunki roślin typowe dla terenów podmokłych i bagiennych. Stwierdzono obecność 81 gatunków chronionych roślin naczyniowych oraz 36 gatunków znajdujących się na Polskiej Czerwonej Liście Gatunków Zagrożonych.

Prawdziwą ciekawostką jest występowanie na torfowiskach parku aż ośmiu gatunków roślin mięsożernych. Gdy na liściu takiej rośliny usiądzie owad, przykleja się do niego. Wówczas liść zwija się, wydziela substancje trawienne i wchłania rozłożone białko ofiary. Po uczcie pozostaje jedynie chitynowy pancerzyk.

Mieliśmy szczęście obserwować pasącego się na łące łosia w towarzystwie uroczej sarny.

Jednak największy zachwyt wzbudził w nas widok żółwia błotnego składającego jaja. W pełnym skupieniu i absolutnej ciszy byliśmy świadkami tego niezwykłego spektaklu natury. Była to jedna z tych chwil, które na długo pozostają w pamięci.

Wśród grzybów objętych ochroną na terenie parku występują między innymi sromotnik bezwstydny, smardz wzniosły, szmaciak gałęzisty i żagwica listkowata.

Ptaki stanowią jedną z największych atrakcji Poleskiego Parku Narodowego. Występuje tu około 200 gatunków, z czego blisko 150 uznano za lęgowe. Nam udało się wypatrzyć sowę, czaplę białą oraz majestatycznego bielika. Niestety nie zrobiliśmy zdjęcia – nie chcieliśmy tracić czasu na uruchamianie aparatu. Zamiast tego podziwialiśmy przez lornetkę jego niezwykły lot. Bielik, często błędnie nazywany orłem białym, jest uznawany za ptaka, który prawdopodobnie stał się pierwowzorem naszego godła państwowego.

Ogromne wrażenie zrobiła na nas również niezliczona liczba klekoczących bocianów, które bez obaw podchodziły do naszej przyczepy kempingowej.

Żurawie to odrębna grupa ptaków, która od zawsze kojarzy się z bagnami. Te piękne ptaki, wybierają torfowiska jako swoje miejsce do życia, rozrodu i wychowywania potomstwa. Na ich cześć, jedną z jagód rosnących na bagnach nazwano żurawiną.

Fauna Poleskiego Parku Narodowego obejmuje wiele rzadkich gatunków zwierząt. Jej niezwykła różnorodność wynika z bogactwa siedlisk występujących na terenie parku. Stwierdzono tu obecność około 290 gatunków kręgowców, z których wiele objętych jest ochroną.

Ścieżka przyrodnicza "Czachary" – miejsce, gdzie natura zachwyca o każdej porze roku

Ścieżka przyrodnicza Czahary to świetne miejsce na spokojny spacer w otoczeniu przyrody. Została wytyczona tak, aby po drodze można było zobaczyć jak najwięcej ciekawych zakątków i obiektów przyrodniczych.

Cała trasa ma około 6,5 km, więc jej przejście nie powinno sprawić większych trudności. My jednak, ze względu na panujący upał, zdecydowaliśmy się na krótszy wariant.

 

Szlak prowadzi zarówno piaszczystą drogą wśród pól, jak i przez przyjemnie chłodny las, który w gorące dni daje wytchnienie od słońca. Po drodze można wejść na wieże widokowe, odpocząć na przygotowanych ławeczkach i po prostu nacieszyć się ciszą oraz pięknem otaczającej natury. Na trasie znajduje się pięć miejsc przystankowych, więc bez problemu można zatrzymać się na chwilę odpoczynku.

Jednym z największych atutów ścieżki są drewniane kładki prowadzące przez podmokłe tereny i bagna. Dzięki nim można bez przeszkód przemierzać ten niezwykły krajobraz suchą stopą, a przy okazji z bliska obserwować przyrodę, która w takich miejscach zachwyca o każdej porze roku

Jeśli lubicie spacery z dala od tłumów i bliski kontakt z naturą, ścieżka dydaktyczna Czahary z pewnością przypadnie Wam do gustu. To miejsce, do którego warto zajrzeć o każdej porze roku!

Co ważne – ścieżka przystosowana jest dla osób niepełnosprawnych.

Ścieżka przyrodnicza "Spławy" – spokojny spacer z dala od miejskiego zgiełku

Spławy to najdłuższa piesza ścieżka przyrodnicza w Poleskim Parku Narodowym. Liczy około 7,5 km i prowadzi przez niezwykły kompleks lasów bagiennych pomiędzy Zawadówką a Starym Załuczem. Ponieważ uwielbiamy drewniane kładki, wiedzieliśmy, że ten spacer będzie dla nas prawdziwą przyjemnością – i ani przez chwilę się nie zawiedliśmy.

Już od pierwszych kroków zachwycały nas rozległe torfowiska, tajemnicze bagienne lasy i malownicze łąki. Drewniane pomosty wijące się pośród mokradeł pozwalały zajrzeć tam, gdzie na co dzień natura pozostaje niedostępna. Panowała tu cisza, przerywana jedynie śpiewem ptaków i szumem trzcin.

Naszym celem było Jezioro Łukie – największy zbiornik wodny w Poleskim Parku Narodowym. Ma powierzchnię około 150 hektarów i miejscami osiąga głębokość 6 metrów. Z pływającego pomostu z ogromnym zainteresowaniem obserwowaliśmy życie ptaków. Obiektywy naszych aparatów „polowały” na łyski, kaczki krzyżówki, perkozy, dostojne łabędzie nieme, błotniaka stawowego, a także królującego nad okolicą bielika.

Woda w jeziorze jest tak czysta, że żyją w niej raki – niezawodny znak doskonałej jakości środowiska. To również miejsce, gdzie można podziwiać charakterystyczne dla Poleskiego Parku Narodowego lasy bagienne, w tym olsy porzeczkowe i torfowcowe. Nas szczególnie zachwycił skrzyp bagienny, który wyglądał niczym miniaturowy las sprzed milionów lat, przenosząc nas wyobraźnią do epoki karbonu.

 

Spacer ścieżką „Spławy” był jedną z tych wycieczek, które na długo pozostają w pamięci. Bliskość dzikiej przyrody, niezwykłe krajobrazy i wszechobecny spokój sprawiły, że był to jeden z najpiękniejszych zakątków Poleskiego Parku Narodowego, jakie mieliśmy okazję odkryć.

Jeśli szukacie miejsca, gdzie można zwolnić, wsłuchać się w odgłosy natury i poczuć prawdziwy klimat poleskich bagien, ścieżka „Spławy” będzie doskonałym wyborem. To miejsce, do którego z przyjemnością wrócilibyśmy o każdej porze roku.

 

Ścieżka przyrodnicza "Dąb Dominik"

Ścieżka przyrodnicza „Dąb Dominik” to idealne miejsce dla osób, które chcą choć na chwilę zwolnić, wsłuchać się w odgłosy natury i odpocząć od codziennego zgiełku. To jeden z tych spacerów, podczas których nie liczy się tempo, lecz możliwość podziwiania wyjątkowej przyrody Poleskiego Parku Narodowego.

Naszą wycieczkę rozpoczęliśmy w Kolonii Łomnica, na dużym parkingu przy drodze z Urszulina do Sosnowicy. Już po około 15 minutach spokojnego marszu dotarliśmy do głównego bohatera tej trasy – potężnego dębu Dominik.

Drzewo nazwano na cześć profesora Dominika Fijałkowskiego – wybitnego botanika, badacza przyrody oraz wielkiego miłośnika i obrońcy Polesia. Trudno przejść obok niego obojętnie, zwłaszcza gdy uświadomimy sobie, że jego wiek szacuje się na około 300–400 lat.

Kolejnym ciekawym punktem na trasie jest pszczela chatka, czyli barć. Kiedyś mieszkały w niej pszczoły leśne, dziś jest już mocno nadgryziona zębem czasu i stanowi interesującą pamiątkę dawnych metod bartnictwa.

Dalsza część spaceru prowadzi wygodnymi drewnianymi pomostami. Po chwili wychodzimy na rozległe torfowisko przejściowe – niezwykle cenny i charakterystyczny dla Polesia ekosystem. To właśnie tutaj można poczuć wyjątkowy klimat tego miejsca. Następnie docieramy nad malownicze Jezioro Moszne, którego spokojna tafla pięknie odbija otaczającą zieleń.

Dalsza część spaceru prowadzi wygodnymi drewnianymi pomostami. Po chwili wychodzimy na rozległe torfowisko przejściowe – niezwykle cenny i charakterystyczny dla Polesia ekosystem. To właśnie tutaj można poczuć wyjątkowy klimat tego miejsca. Następnie docieramy nad malownicze Jezioro Moszne, którego spokojna tafla pięknie odbija otaczającą zieleń.

Cała ścieżka została świetnie przygotowana dla turystów. Drewniane kładki i pomosty sprawiają, że spacer jest wygodny o każdej porze roku, a liczne tablice edukacyjne pozwalają lepiej poznać tutejszą florę i faunę.

Do wyboru są dwa warianty trasy. Krótszy tworzy 2,5-kilometrową pętlę rozpoczynającą się i kończącą w Kolonii Łomnica. Dłuższy liczy 3,5 km i prowadzi do wsi Jamniki. My wybraliśmy krótszą trasę i była to świetna decyzja – w zupełności wystarczyła, aby nacieszyć się pięknem tego miejsca.

To propozycja praktycznie dla każdego. Trasa jest bardzo łatwa, dlatego doskonale sprawdzi się na rodzinny spacer z dziećmi, a także dla osób, które wolą krótsze i mniej wymagające wędrówki.

Na koniec mała praktyczna wskazówka – przed wejściem na ścieżkę należy kupić bilet wstępu do Poleskiego Parku Narodowego. My zawsze robimy to przez internet. Jest szybciej, wygodniej i nie trzeba tracić czasu na miejscu.

Jeśli będziecie w okolicy, koniecznie odwiedźcie ścieżkę „Dąb Dominik”. To nie jest trasa pełna spektakularnych atrakcji, ale właśnie w tym tkwi jej urok – zachwyca spokojem, ciszą i bliskością dzikiej przyrody.

Ścieżka przyrodnicza "Perehod"

Ścieżka przyrodnicza „Perehod” to około 5 km przyjemnego spaceru.

Prowadzi przez malowniczy kompleks stawów w pobliżu miejscowości Pieszowola. Mieliśmy do niej przysłowiowy „rzut beretem”, ponieważ jako bazę wypadową do zwiedzania Polesia wybraliśmy pole kempingowe w Pieszowoli, które z całego serca polecamy. https://eucamper.com/pola-kempingowe-i-kamperowiska/pole-kempingowe-kemping-polesie-lubelskie/

Spacer nie sprawia żadnych trudności – trasa jest doskonale przygotowana i przyjazna dla każdego miłośnika przyrody.

Z wieży widokowej oraz schronu do obserwacji ptaków można podziwiać wiele interesujących gatunków. Przy odrobinie szczęścia i cierpliwości uda się wypatrzyć podgorzałkę – najrzadszą lęgową kaczkę w Polsce. Ścieżka „Perehod” daje również możliwość poznania roślinności wodnej i szuwarowej, wśród której można zobaczyć m. in. owadożerne pływacze.

W trakcie spaceru warto zajrzeć do zaniedbanego, starego parku dworskiego, gdzie rośnie kilka sędziwych, około 300-letnich dębów szypułkowych oraz okazały klon zwyczajny. Wszystkie te drzewa są pomnikami przyrody.

Przez całą wędrówkę towarzyszy nam prawdziwy koncert natury. Swoje głosy prezentują kaczki, gęsi, mewy, rybitwy, czaple, bociany oraz niezliczone gatunki ptaków, w tym dzięcioły czarne. Na trasie znajduje się także dziewięć przystanków edukacyjnych, które przybliżają bogactwo tutejszej przyrody.

„Perehod” bardzo pozytywnie nas zaskoczył. To miejsce, które zachwyca spokojem, różnorodnością ptaków i bliskością dzikiej natury.

Ścieżka przyrodniczo-historyczna „Obóz Powstańczy”

Spacer ścieżką przyrodniczo-historyczną „Obóz Powstańczy”, podobnie jak wędrówki innymi ścieżkami na Polesiu, to doskonała okazja do aktywnego wypoczynku i poznawania walorów regionu. Trasa harmonijnie łączy wartości przyrodnicze z bogatym dziedzictwem historycznym.

Podczas spaceru można poszerzyć swoją wiedzę na temat Powstania Styczniowego na terenie Pojezierza Łęczyńsko-Włodawskiego oraz poznać historię największego w regionie obozu powstańczego, który znajdował się na Lipniaku.

Obóz w Lipniaku, był twierdzą na bagnach podczas powstania styczniowego 1863-1869 r. Baza mogła funkcjonować tak długo dzięki pomocy okolicznych mieszkańców. Zimą 1864 roku Rosjanie przestali atakować niezdobyty obóz, a wieś Lipniak i okoliczne osady zostały spacyfikowane przez wojska carskie, odcinając partyzantów od dostaw jedzenia. Głód i ekstremalne mrozy zmusiły płk. Krysińskiego do podjęcia decyzji o likwidacji bazy pod koniec lutego 1864 roku.

Na trasie natrafimy na „Dąb powstańczy”, z którym wiąże się legenda o potyczce z Kozakami. Na drodze z Lipnika do Wytyckich stał dąb z konarem wyciągniętym nad dróżką. Oddział Kozaków natknął się na powstańców. Kozacy puścili się w pościg za powstańcami, podczas którego jeden z nich padł na miejscu z roztrzaskaną głową o ten konar.

Na całej długości trasy rozmieszczono siedem przystanków edukacyjnych z tablicami informacyjnymi. Każda z nich przedstawia opis wybranego obiektu przyrodniczego, uzupełniony poglądowymi ilustracjami.

Na łąkach „Pociągi” znajduje się wieża widokowa, z której można podziwiać malowniczą panoramę parku oraz obserwować jego mieszkańców, m. in. jelenie, łosie, bobry i liczne gatunki ptaków. Uważni obserwatorzy dostrzegą również żeremia bobrowe.

Przy wieży widokowej znajdują się „Mogiłki”, które były tajnym cmentarzem polowym powstańców. Dziś mają charakter symbolicznego grobu zbiorowego, pozostawionego w surowym stanie, aby oddać klimat dawnych, leśnych pochówków partyzanckich. Znajduje się tam pamiątkowy krzyż oraz tablica edukacyjna, na której umieszczono reprodukcję słynnego, niezwykle nastrojowego obrazu Ludomira Benedyktowicza pt. „Nad mogiłą powstańca”

Pałac Czartoryskich w Puławach – miejsce, gdzie narodziło się polskie muzealnictwo

Wszystko zaczęło się w 1801 roku, kiedy księżna Izabela Czartoryska otworzyła pierwsze w Polsce muzeum. Była nim słynna Świątynia Sybilli – miejsce stworzone z myślą o ocaleniu najcenniejszych pamiątek narodowych i przekazaniu ich kolejnym pokoleniom.

Uroczystego otwarcia dokonano niezwykłym kluczem ze złoconego brązu, zaprojektowanym przez samą księżną. Od samego początku misją muzeum było gromadzenie i upowszechnianie dzieł sztuki oraz pamiątek historycznych. Do dziś realizuje ono testament swojej założycielki, zawarty w ponadczasowym haśle: „Przeszłość – Przyszłości”. To właśnie tutaj narodziła się jedna z najważniejszych polskich kolekcji muzealnych, rozwijana i pielęgnowana przez kolejne pokolenia rodu Czartoryskich.

Dzisiejsza ekspozycja zachwyca swoją różnorodnością. Można podziwiać znakomite dzieła malarstwa, militaria, rzemiosło artystyczne oraz liczne pamiątki historyczne i sentymentalne. Wystawa opowiada także fascynującą historię rodziny Czartoryskich – księcia Adama Kazimierza Czartoryskiego, jego żony Izabeli z Flemingów Czartoryskiej oraz ich dzieci i wnuków. Wiele prezentowanych eksponatów można było niegdyś oglądać w Świątyni Sybilli i Domu Gotyckim.

Sam pałac otacza rozległy, zabytkowy park, który zachęca do spokojnych spacerów w cieniu wiekowych drzew. Szkoda jedynie, że sprawia wrażenie nieco zaniedbanego. Przy odrobinie większej troski i regularnej pielęgnacji mógłby być prawdziwą perłą tego miejsca. Chętnie zostalibyśmy tu dłużej, odpoczywając wśród zieleni, jednak nieliczne ławki były zajęte, niestety…

Największe wrażenie zrobiło na nas jednak otoczenie głównego wejścia do pałacu. Ładne alejki, eleganckie rzeźby i majestatycznie spacerujące pawie tworzą niezwykle urokliwy krajobraz. To właśnie takie detale sprawiają, że wizyta w Pałacu Czartoryskich pozostaje w pamięci na długo i zachęca, by jeszcze kiedyś tu wrócić.

W sezonie letnim (od czerwca do września) można zwiedzać również wnętrza Świątyni Sybilli, Domu Gotyckiego i Domku Aleksandryjskiego, natomiast poza sezonem część obiektów parkowych pozostaje zamknięta.

 

Lublin – miasto legend, klimatycznych zaułków i niezwykłej historii

Stolica województwa lubelskiego ma do zaoferowania znacznie więcej, niż mogłoby się wydawać. Najlepiej poznawać ją bez pośpiechu – przemierzając klimatyczne uliczki Starego Miasta, zaglądając na malownicze dziedzińce i zatrzymując się w miejscach, które opowiadają historię miasta.

Choć Lublin został częściowo zniszczony podczas II wojny światowej, zachował imponującą liczbę zabytków i historycznych budowli. Dzięki temu do dziś urzeka wyjątkową atmosferą – jest jednocześnie elegancki, kameralny i pełen nostalgicznego uroku.

Miasto zachwyca o każdej porze dnia, jednak prawdziwa magia pojawia się po zmroku. Gdy zapalają się latarnie, brukowane uliczki nabierają niezwykłego klimatu, a zabytkowe kamienice wyglądają jak sceneria z dawnych czasów. Warto wtedy wejść na Wieżę Trynitarską, skąd rozciąga się jedna z najpiękniejszych panoram Lublina.

 

Mimo że centrum miasta nie jest rozległe, tętni życiem. Znajdziemy tu liczne restauracje, klimatyczne kawiarnie i urokliwe lokale serwujące zarówno regionalne przysmaki, jak i kuchnię z różnych stron świata. To idealne miejsca, by na chwilę zwolnić i poczuć niepowtarzalną atmosferę miasta.

Lublin to doskonały kierunek dla każdego. Jest kameralny, zielony i niezwykle różnorodny. Każdy znajdzie tu coś dla siebie – można spacerować, zwiedzać, odpoczywać lub po prostu usiąść w jednej z urokliwych knajpek i delektować się dobrą kawą lub pysznym posiłkiem.

 

Zamek Lubelski

Historia Zamku Lubelskiego rozpoczyna się już w XII wieku i nierozerwalnie wiąże się z powstaniem kasztelanii lubelskiej. To właśnie tutaj, na wzgórzu górującym nad okolicą, powstał jeden z najważniejszych ośrodków władzy we wschodniej części ówczesnego państwa.

W połowie XIII wieku w najwyższym punkcie wzgórza wzniesiono potężną, murowaną wieżę obronno-rezydencjonalną, zwaną donżonem. Była ona nie tylko symbolem władzy kasztelana, ale przede wszystkim ostatnim i najbezpieczniejszym miejscem schronienia podczas oblężenia. Co ciekawe, ta ponad siedemsetletnia budowla przetrwała wszystkie wojny, pożary i przebudowy, dzięki czemu możemy podziwiać ją do dziś.

Na początku XVI wieku król Zygmunt I Stary postanowił nadać zamkowi bardziej reprezentacyjny charakter. Rozpoczęto przebudowę średniowiecznej warowni w okazałą rezydencję królewską. Do prac sprowadzono włoskich mistrzów z Krakowa, którzy wprowadzili rozwiązania inspirowane renesansem. Powstała druga kondygnacja przeznaczona wyłącznie dla króla i jego dworu, a także nowa, reprezentacyjna brama wjazdowa.

Najważniejszym wydarzeniem w dziejach zamku był jednak rok 1569. To właśnie tutaj obradował sejm, podczas którego podpisano i zaprzysiężono akt Unii Lubelskiej. Polska i Litwa połączyły się w jedno państwo – Rzeczpospolitą Obojga Narodów, jedno z największych i najpotężniejszych państw ówczesnej Europy. Warto dodać, że król Zygmunt II August spędził na zamku niemal cały rok, osobiście nadzorując negocjacje między polskimi i litewskimi dostojnikami.

Niestety, okres świetności nie trwał długo. W drugiej połowie XVII wieku liczne wojny, najazdy i pożary doprowadziły zamek do ruiny. Z dawnego założenia przetrwały jedynie dwa najstarsze obiekty – donżon oraz niezwykła Kaplica Trójcy Świętej, która dziś jest jednym z najcenniejszych zabytków średniowiecznej sztuki w Polsce.

Przez ponad sto lat zamek pozostawał opuszczony. Dopiero w latach 1824–1826, z inicjatywy Stanisława Staszica, na jego ruinach wzniesiono nowy gmach w stylu neogotyku angielskiego. Co może zaskakiwać, nie powstała tu rezydencja ani pałac, lecz nowoczesne jak na owe czasy więzienie. Funkcję tę zamek pełnił nieprzerwanie przez 128 lat.

Najpierw było to więzienie carskie, do którego trafiali przede wszystkim uczestnicy walk o niepodległość, między innymi powstańcy styczniowi. W okresie międzywojennym funkcjonowało tutaj więzienie karno-śledcze, w którym osadzano osoby skazane za działalność przeciwko państwu.

Szczególnie tragiczną kartę w historii zamku zapisała II wojna światowa. W latach 1939–1944 działało tu niemieckie więzienie Policji Bezpieczeństwa i Służby Bezpieczeństwa. Według historyków przez jego cele przeszło około 40 tysięcy więźniów – przede wszystkim członków ruchu oporu, przedstawicieli inteligencji oraz osób aresztowanych podczas okupacji. Dla wielu z nich zamek był ostatnim przystankiem przed egzekucją lub wywózką do obozów koncentracyjnych.

Niestety, zakończenie wojny nie oznaczało końca cierpień. Do 1954 roku zamek nadal pełnił funkcję więzienia. Tym razem przetrzymywano tu głównie osoby walczące z nową, komunistyczną władzą. Szacuje się, że przez powojenne więzienie przeszło około 35 tysięcy osób.

 

Dopiero rok 1956 zamknął więzienny rozdział w historii Zamku Lubelskiego. W jego murach otwarto muzeum, które działa do dziś jako Muzeum Narodowe w Lublinie. Dzięki temu miejsce będące przez stulecia świadkiem wielkich wydarzeń historycznych, królewskiego splendoru, ale także ludzkich dramatów, stało się przestrzenią, w której historia jest dziś opowiadana kolejnym pokoleniom.

Spacerując po zamku, warto pamiętać, że niemal każda jego część pochodzi z innej epoki. Średniowieczny donżon, gotycka Kaplica Trójcy Świętej, XIX-wieczny neogotycki gmach oraz muzealne wnętrza tworzą niezwykłą mozaikę ponad ośmiuset lat historii, jakiej trudno szukać w innych miejscach w Polsce. Dlatego też zamek, tak bardzo skupił naszą uwagę.

Legendy Polesia

  • Legenda o Jeziorze Moszne i Duchu Opiekuńczym                                          Według podań, w gęstych oparach i bagnistych wodach jeziora zamieszkuje Duch Opiekuńczy Polesia. Strzeże on nienaruszonej dzikości parku przed destrukcyjną działalnością człowieka. Dawni mieszkańcy wierzyli, że osoby wchodzące na bagna ze złymi zamiarami były celowo wciągane przez ducha w głąb pła (pływającego kożucha roślinnego).
  • Według lokalnych wierzeń”Dąb Dominik” , dąb posiadał magiczne właściwości lecznicze. Stara legenda głosi także, że pod korzeniami olbrzyma ukryto skarb z czasów dawnych najazdów, którego strzegą leśne demony.
  • Poleszucy uważali żurawie za łączników między światem żywych a umarłych z powodu ich przeszywającego, smutnego krzyku (klangoru). Legenda mówi, że w żurawie zamieniają się dusze ludzi, którzy zginęli, błądząc nocą po poleskich bagnach.
  • Ptak Widmo: Szlak pozwala dotrzeć do miejsc lęgowych wodniczki – najrzadszego migrującego ptaka Europy. Dawniej wierzono, że tak małe i ukryte w trawach ptaki potrafią stawać się niewidzialne, chronione magią bagnisk.
  • Nocne Zgromadzenie Żurawi: Jesienią z tutejszych wież widokowych można podziwiać nawet do 3000 żurawi naraz. Ogromne stada i ich donośny krzyk o zmierzchu budziły w dawnych mieszkańcach lęk. Wierzyli oni, że to wielki zlot dusz, które przed odlotem do ciepłych krajów odprawiają swój tajemny taniec.
  • Ścieżka „Perehod” słynie z malowniczych stawów ptasich, ale dawniej słowo „perehod” oznaczało niebezpieczne, ukryte przejście przez trzęsawisko. Wierzono, że na bagnach wokół Perehodu błąkają się Mormolice – istoty mgielne, które potrafią przybrać postać pięknych kobiet, by zwabić i uwięzić zbłąkanych myśliwych w głębi torfowisk.
  • W Poleskim Parku Narodowym bardzo powszechna jest brzoza niska (relikt polodowcowy). Wiąże się z nią przejmująca baśń ludowa: Opowiada ona o młodej dziewczynie z Polesia, której ukochany wyruszył na wojnę i zaginął na bagnach. Dziewczyna codziennie przychodziła na skraj moczarów, wylewając łzy, aż w końcu z żalu zamieniła się w charakterystyczne, smukłe drzewo o białej korze. Poleszucy wierzyli, że kapiący wiosną z brzóz sok (oskiła) to w rzeczywistości łzy wiernej dziewczyny, które mają moc uzdrawiania złamanych serc.